Relacja z Carlsberskiego Spotkania dla Małżeństw – „Dziecko – dar i zadanie” – 24-26.06.2011

W dniach 24.-26.06.2011 odbyło się Carlsberskie Spotkanie dla Małżeństw „Dziecko – dar i zadanie”.
Poprowadził je Jerzy Demski z Łącka, teolog małżeństwa i rodziny, który już po raz kolejny zagościł w Carlsbergu, by swą wiedzę i doświadczenie przekazać zebranym małżeństwom z Niemiec, Luxemburga i Polski. Bardzo cennym uzupełnieniem prelekcji pana Jerzego był wykład na temat NaProTECHNOLOGY, poprowadzony przez Ewę Tomiak, jedyną w Niemczech instruktorkę Modelu Creighton.

Zacznę od relacji z tego wykładu, aby nikt go nie przeoczył. To bardzo istotny temat i ważne jest, by jak najwięcej osób wiedziało, czym jest naprotechnologia i przekazywało tę wiedzę dalej. Dziedzina ta jest wciąż mało znana, choć opiera się na naturalnych metodach poczęcia i daje nadzieję wielu parom starającym się do tej pory bezowocnie o potomstwo.

Para, która zdecyduje się na naprotechnologię w leczeniu niepłodności, musi spotkać się z instruktorem, który nauczy małżonków obserwacji i prawidłowego wypełniania kart, które potem zinterpretuje lekarz. Obserwowanie cyklu kobiety w naprotechnologii stosowane jest według modelu Creightona. Po kilku miesiącach obserwacji lekarz może zacząć szukać przyczyny niepłodności i następnie rozpocząć leczenie (najczęściej jest to terapia hormonalna, czasem zabieg chirurgiczny). Znaczna większość par, które przez długi czas bezowocnie czekały na dziecko, doczekała się potomstwa. Naprotechnologia nie tylko leczy niepłodność, ale pomaga również wykryć i leczyć wiele schorzeń układu rozrodczego, bolesne miesiączki, zespół napięcia przedmiesiączkowego, itp.. Koszty dla pacjentów naprotechnologii są dużo niższe niż ceny metody in vitro i te metody są akceptowane przez Kościół, choć wielu lekarzy dystansuje się do tej dziedziny. Twierdzą, że to nic nowego, ponieważ opiera się na tym, co jest znane od lat. Skoro jest to naturalne, bezpieczne, znane (?), to dlaczego tak mało wiemy na ten temat? Opowiadajcie znajomym o tej możliwości! Pary starające się o dziecko powinny koniecznie dowiedzieć się więcej na temat naprotechnologii, a można to zrobić na stronie www.leczenie-nieplodnosci.pl (strona niemiecka o naprotechnologii: www.fertilitycare.de)

Teraz przejdę do konferencji Jerzego Demskiego – równie ciekawych, a co ważne dotyczących nie tylko poczęcia, ale całego życia naszego dziecka – daru i zadania każdego rodzica.

Podczas trzech sesji Jerzy Demski podjął próbę prześledzenia roli rodziców od momentu decyzji o poczęciu dziecka do chwili, gdy pociecha „wyfruwa z gniazda”. Warto przytoczyć tu kilka cennych myśli, które nie są może żadną rewolucją, lecz dla wielu par mogą okazać się czymś nowym. Dla mnie zaskakujące było stwierdzenie, że człowiek nie ma prawa do posiadania dziecka. Dzieci są błogosławieństwem, ale Pan Bóg nigdzie nie obiecał, że wszystkim pobłogosławi w ten sposób. Nasze potomstwo nie jest naszą własnością, źródłem jego życia jest Bóg, Pan życia i śmierci. Małżonkowie chrześcijańscy powinni w sposób hojny przekazywać życie, o czym pisał Paweł VI w encyklice Humanae vitae. Nie znaczy to jednak, że każda para musi mieć wiele dzieci. Małżeństwa, które otrzymały taką łaskę, powinny szukać u Boga odpowiedzi na pytanie, ilu dzieciom Pan Bóg chce dać przez nich życie.

Dzieci pojawiają się w rodzinie zawsze w odpowiednim momencie, ponieważ Bóg daje swe dary we właściwym czasie, ale my możemy i powinniśmy zadbać o to, by począć dziecko, gdy jesteśmy zdrowi i nasze relacje małżeńskie są dobre. Dziecko nie może być kołem ratunkowym dla związku. Od samego początku musi rozwijać się w atmosferze miłości. Jednak by zagwarantować klimat miłości, należy zachować odpowiednią hierarchię. Każda mama i każdy tata musi najpierw zbudować swoją relację z Panem Bogiem, kolejne miejsce zajmuje współmałżonek i dopiero potem dzieci.

Dziecko jest darem, który musimy pielęgnować, to nasza odpowiedzialność. Naszym zadaniem jako chrześcijan jest wychowanie naszych dzieci na dobrych chrześcijan. Nasza rola polega też na tym, by wspierać dziecko, pomagać mu, żeby usłyszało głos Boga i odpowiedziało na swoje powołanie. Jednak zanim pomożemy dzieciom, musimy sami nauczyć się rozpoznawać wolę Bożą, a droga do tego opiera się na czterech krokach. Pierwszym z nich jest modlitwa, która da nam wewnętrzny pokój i pewność, że to, co zamierzamy zrobić, jest zgodne z wolą Bożą. W kolejnych krokach musimy skonfrontować nasz plan ze Słowem Bożym i nauką Kościoła, zbadać okoliczności naszego życia i zasięgnąć rady u dojrzałych chrześcijan. Małżonkowie powinni dodatkowo poczynić piąty krok i skonsultować się ze współmałżonkiem. Takiego zaufania Panu Bogu, ale również brania odpowiedzialności za swoje czyny, możemy i powinniśmy uczyć potem nasze dzieci.

Ważne jest, by stworzyć dzieciom odpowiednią atmosferę wzrostu. Pierwszym warunkiem jest klimat miłości, o którym była już mowa. By dzieci chciały rozpoznawać wolę Bożą, Pan Bóg musi być w ich życiu najważniejszy. Warto być we wspólnocie, włączyć dziecko w środowisko rówieśnicze, w którym będzie mogło wzrastać. Trzeba mu podsuwać dobrą literaturę, oglądać wspólnie filmy, dyskutować itd.

Jeśli znowu nadarzy się okazja, by posłuchać Jerzego Demskiego, który wraz ze swoją żoną Stanisławą wychowuje czworo dzieci – najstarsze opuszczają już powoli rodzinne gniazdo – nie przegapcie tej okazji. Na relacjonowanym spotkaniu były przede wszystkim małżeństwa z małymi dziećmi. Większość z nas stoi na początku trudnej drogi wychowywania dzieci na chrześcijan i te treści na pewno będą nam towarzyszyć. Takie rekolekcje są niezwykle potrzebne wszystkim rodzicom, chwała Panu, że mogliśmy w nich uczestniczyć.

Magda i Sylwek Mistewicz z dziećmi
Grzesiem (6 lat) i Basią (4 lata).